-Majka, wchodzisz za Monike
Naciągam nakolanniki i chwytam kartonik z numerem 7. Stoję przy linii podnosząc wysoko tabliczkę.
-Dawaj mała, dasz radę- mówi Monika i klepie mnie w plecy. Wchodzę na przyjęcie. Zagrywka po stronie rywali, przyjmuje z lekkimi problemami, ale w punkt do rozgrywającej, a ta wystawia piłkę do Oli. Ola jak Ola- zawsze kończy i tak też było tym razem. Jest właśnie 2:1 w setach dla przeciwniczek i 18:13 w cztwartym secie. Idę na zagrywkę. Staję, podrzucam piłkę i uderzam ją z całej siły, a ta cudem wpada w okolice dziewiątego metra. Skoro ustawiły sie dalej to czemu by nie zagrać skróta? Potem jezcze kilka błędów w przyjęciu i wychodzimy na prowadzenie 20:18! Maszyna Nysy ruszyła na dobre i godzinę później cieszyłyśmy się zwycięstwem. Trudny mecz, trudny tie-break. Trochę szkoda mi tych dziewczyn, przegrały praktycznie wygrany mecz.
-Jest godzina 18:26, zanim stąd wyjedziemy będzie 19 czy w tym wypadku uda nam się być na 21 w Nysie?-pytam, ale chyba nikt nie słyszał pytania. Wzdycham tylko, a gwar w naszej szatni powoli się ucisza.
-A Ty? Nie cieszysz się? Dzięki Twojej zmianie wygrałyśmy
-Cieszę się- odpowiadam szybko- o której stąd wyjeżdżamy?
-Za dziesięć minut przed autobusem-krzyczy z łazienki Paulina. Zabieram swoją torbę i w towarzystwie Aleksandry opuszczam szatnię. Wchodzę do autobusu i zakładam słuchawki. Miejsce obok mnie zajmuje Gosia. Chyba widzi, że nie mam ochoty na rozmowę, więc nic nie mówi i sama też zakłada słuchawki. Dojeżdżamy o 21, czyli tak jak myślałam. Szukam na parkingu mojej mamy i dostrzegam ją w tłumie tych wszystkich ludzi i samochodów
-Jak tam córeczko?- pyta i całuje mnie w policzek.
-Dobrze, wygrałyśmy. Do małej wioski, kilka kilometrów za Nysą dojeżdżam o 21:58. Kurdę, nie zdąże. Zrezygnowana wchodzę do swojego pokoju, rzucam torbę w kąt i kłade się na łóżku. Jestem taka zmęczona, że zasypiam w dresach. Budzę się następnego dnia około dwunastej. Czeka mnie dziś ciężki dzień. Zaraz trening, a po południu spotkanie, które do miłych zapewne należeć nie będzie.
wtorek, 7 października 2014
Prolog.
Subskrybuj:
Posty (Atom)